Cytat dnia
Geniusz bez wykształcenia jest jak nieoszlifowany diament.
MENU
Strona Główna Strona Główna
Artykuły Artykuły
News News
Przegląd prasy Przegląd prasy
Samorząd Samorząd
Fraszki Boczonia Fraszki Boczonia
Pocztówki z Mazur Pocztówki z Mazur
Archiwum Wojnara Archiwum Wojnara
Archiwum Archiwum
Ogłoszenia
Szukaj w serwisie Szukaj w serwisie
Ciekawe strony Ciekawe strony
Video Video
Sesje Rady Miejskiej Sesje Rady Miejskiej
Połączenie z NM.eu

Skype: zygmunt.wojnar

Gadu-Gadu Kontakt
GG: 6534459 Zygmunt Wojnar
kom. 660 005 179 zygmunt.wojnar_xl@wp.pl
oraz FELIETONY...
ANTY- ROZWOJOWE GRUPY INTERESÓW

Opracowanie analityczne prof. Andrzeja Zybertowicza obejmujące lata 1989 - 2005

Czytaj całość...
KĄCIK PAMIĘCI

Wielu z nas sądziło, że po 1989 roku

Czytaj całość...
"AFERA RYWINA  SPADEK PO III R.P."

Jest 12 grudnia 2002 roku

Czytaj całość...
PRZEKRĘTY OBROŃCÓW III RP

Skruszony gangster Wiesław Michalski:

Czytaj całość...
mar 06 2010
ALBO RODZINA, ALBO ZUS PDF Drukuj E-mail
Autor / Zródło: Michał Wojciechowski/ "Debata"   
sobota, 06 marzec 2010
Jeśli obywatele takiego systemu sobie życzą, państwa-niańki, trudno o zmianę. Trzeba jednak przynajmniej zniwelować jego jaskrawe nieuczciwości, a tym samym zapobiec fatalnym skutkom. Po pierwsze, należy znieść przymus ubezpieczeń!
W ekonomii istnieje pojęcie „gospodarstwa domowego". Jest to najmniejsza jednostka gospodarki, gdyż przy wspólnym gospodarowaniu nie da się rozdzielić wydatków na poszczególne osoby. Z tego samego względu w prawie zakłada się, że majątek małżonków jest wspólny, jeżeli nie postanowią inaczej. W praktyce to pojęcie ekonomiczne odpowiada moralno-społecznemu pojęciu rodziny, gdyż z reguły najbliższa rodzina wspólnie mieszka i wydaje pieniądze. Rodzina tym bardziej jest podstawową cegiełką gospodarki, że wychowywane w niej dzieci zapewniają istnienie społeczeństwa i produkcję dóbr w przyszłości. Tymczasem, jak wiadomo, władza państwowa lekceważy te okoliczności. System podatkowy i składkowy uwzględnia je bowiem w małym stopniu.

 

Wyzysk rodzin

Podatek od zarobków, zwany dochodowym, wprowadzono przy założeniu, że pracujący są odrębnymi jednostkami, tak samo obciążonymi wydatkami. Dopiero z czasem złagodzono to nieuczciwe założenie, pozwalając na wspólne rozliczanie się małżonków. Natomiast odliczenia na dzieci są w Polsce niewielkie, a przyznano je z dużymi oporami dopiero ostatnio, choć kryzys demograficzny jest długotrwały. Władze zachowują się tak, jakby obowiązki wobec państwa stały przed obowiązkami wobec rodziny, a wydawanie zarobków na rodzinę było tym samym, co wydawanie ich na siebie i na swoje przyjemności.
Charakter rodzinny ma jedynie składka zdrowotna, gdyż obejmuje żonę pracującą w domu i dzieci. Nie dyskryminują też rodzin pewne podatki pomniejsze, jak od nieruchomości. Natomiast niesprawiedliwy jest dla nich podatek VAT, gdyż z natury rzeczy rodzice z dziećmi stosunkowo więcej wydają na obciążoną nim konsumpcję, a mniej oszczędzają i inwestują.

Warto odnotować, że jedność gospodarcza rodziny bywa negowana. Pojawia się propozycja, by uznać pracę żony w domu za pracę zawodową, za którą mąż powinien płacić. Faktycznie w tym absurdzie chodzi o to, by pracę wewnątrz domu dotkliwie opodatkować! Na takiej zasadzie, oprócz utrzymania żony wychowującej dzieci, mąż musiałby jeszcze oddać paręset złotych fiskusowi. Sytuacja rodzin stałaby się jeszcze gorsza, a dzieci i domy byłyby mniej zadbane.

W czasach dawniejszych problemy te miały mniejsze znaczenie. Po pierwsze, nie było progresywnego podatku dochodowego ani VAT; po drugie, podatki były niższe. W gospodarstwie rolnym czy w domowym warsztacie nie dałoby się zresztą w ogóle rozdzielić pracy i zarobków męża, żony i dzieci.

 

Przymus ubezpieczeń

Obecna polityka wysokich podatków, przy małym uwzględnieniu sytuacji rodzinnej, prowadzi do tego, że rodziny z dziećmi to osoby stosunkowo najgorzej sytuowane materialnie, jeśli wziąć pod uwagę przeciętną. Tak dawniej nie było. Nie tylko dlatego, że starsze dzieci pomagały w gospodarstwie czy w warsztacie, przyczyniając się do tworzenia dóbr.

Troska o dzieci zawsze wymagała wyrzeczeń, ale przynosiła też owoce. Kto bowiem przed erą wysokich podatków i przymusowych ubezpieczeń nie miał dzieci, musiał sporo odkładać na starość. Rodzice mogli natomiast liczyć także na pomoc dzieci. Dziś na to miejsce wszedł przymus ubezpieczeń emerytalnych. Co to oznacza?Całość wpłat na ZUS i jeszcze część podatków idzie na wypłatę obecnych emerytur. W zamian za to płacący składkę emerytalną dostają obietnicę, że kiedyś w przyszłości inny rząd coś im zapłaci. Teraz kluczowa kwestia: skąd weźmie pieniądze? Ze składek i podatków osób pracujących. Kto nimi będzie? Obecne dzieci.

Oznacza to po pierwsze, że dzieci i tak będą utrzymywać rodziców, tyle że za pośrednictwem urzędników i w sposób zależny od państwa. Po drugie, co gorsza, te dzieci będą też przymusowo utrzymywać tych, którzy własnych dzieci nie mieli. Rachunek wygląda tak, że dzisiejsi rodzice płacą składkę i wydają na dzieci, zaś bezdzietni zwolnieni są od wydatków na dzieci (wyższych niż ich składki). Wspierają mających dzieci tylko ułamkowo, przez udział w składce zdrowotnej i podatki na szkolnictwo. W przyszłości natomiast obecne dzieci będą musiały złożyć się i na emerytury swoich rodziców, i obecnych bezdzietnych. Okazuje się, że wychowując dzieci, rodzice przymusowo inwestują w cudze emerytury, a nie tylko we własne.

Jest to bezwstydna kradzież, chytrze jednak zamaskowana. Mający mniej dzieci z pomocą państwa okradają mających więcej, czyli bogatsi - biedniejszych. Chociaż znaczna większość ludzi o tym nie wie, w praktyce wyciąga wnioski. Opodatkowane i obciążone składkami małżeństwa mają coraz mniej dzieci, między innymi z tego powodu, że państwo zniechęca bowiem do ich posiadania. To wyjaśnia paradoks, że choć Polacy według wszystkich badań najwyżej w hierarchii wartości umieszczają rodzinę, współczynnik dzietności jest w Polsce najniższy w całej Unii Europejskiej!

Następne pokolenie będzie mniej liczne i bardziej obciążone kosztami emerytur, co oznacza, że presja w kierunku mniejszej dzietności się nasili, aż do zniknięcia całej naszej cywilizacji. Wobec kryzysu emerytur i rynku pracy kraje zachodnie już teraz sprowadzają wielką liczbę pracowników z zewnątrz, ale to pomaga tylko doraźnie i rodzi liczne konflikty. Dla Polski oznacza to drenaż ludzi aktywnych.

Ograniczanie liczby dzieci nie odbywa się oczywiście bezproblemowo. Władze krajów europejskich ułatwiają ich zabijanie przez aborcję. Dopuszczają szkodliwe dla zdrowia kobiet hormonalne środki antykoncepcyjne. Obawa przed posiadaniem dzieci źle wpływa na życie płciowe i więź małżeńską. Jednocześnie koszt emerytur i leczenia skłania do dobijania starców, zwanego eutanazją. W Holandii już dziś za tę cenę poprawia się wyniki gospodarcze. Jak widać, katolicki zwolennik tak zwanego państwa opiekuńczego popada bezwiednie w dotkliwą sprzeczność nie tylko z przykazaniem „nie kradnij", lecz także „nie zabijaj".

Takie skutki ma ostatecznie każda składka przymusowa. Nie ma natomiast większej różnicy między dawniejszą składką typu ZUS, a oszczędzaniem prowadzącym do zgromadzenia kapitału emerytalnego. Wartość wszelkich oszczędności zależy bowiem od tego, ile dóbr i usług wytworzy następne pokolenie. Tymczasem sam pobór składki zmniejsza je liczebnie. W Polsce przymus składkowy obejmuje wpłaty do prywatnych firm ubezpieczeniowych. Pompowanie w nie pieniędzy samo w sobie jest skandalem, a ponadto ich sytuacja też będzie zależała od demografii.

 

Środki zaradcze

W każdym społeczeństwie ludzie młodsi i pracujący utrzymują starych, wprost lub pośrednio. Także wtedy, gdy ubezpieczeń nie ma wcale. Np. kupno mieszkania pod wynajem ma sens, jeśli w następnym pokoleniu będą chętni do zamieszkania w nim. W sytuacji kryzysu demograficznego jest to więc marna inwestycja... Jednakże system dobrowolnego oszczędzania ma te zaletę, że nie zniechęca do posiadania dzieci - i oczywiście tę, że nie pasożytuje na nim aparat urzędniczy. Natomiast wymaga więcej pracowitości i odpowiedzialności, a że tej ludziom często brak, chętnie witają „opiekę" państwa.

Jeśli obywatele takiego systemu sobie życzą, państwa-niańki, trudno o zmianę. Trzeba jednak przynajmniej zniwelować jego jaskrawe nieuczciwości, a tym samym zapobiec fatalnym skutkom. Po pierwsze, należy znieść przymus ubezpieczeń!
Na razie system podatkowy i składkowy powinien przynajmniej uwzględniać okoliczność, że wychowywanie dzieci w rodzinie nie jest prywatnym hobby rodziców, jak to zakłada biurokracja i indywidualistyczny liberalizm, lecz raczej wydatkiem społecznym. Rzetelnie ustalona kwota wydatków na dzieci powinna być nie tylko wolna od podatków, lecz także skutkować zmniejszeniem przymusowych składek, gdyż przez wydatki na dzieci rodzice finansują przyszłe świadczenia. Od podatków trzeba odliczać wydatki na naukę.

Następnie, obliczanie emerytur i rent typu ZUS, póki istnieją, powinno uwzględniać ten pośredni wkład rodziców. Za każde dziecko, czy jeszcze się uczące, czy płacące składki i podatki, rodzice powinni mieć dodatek do emerytury - i to kosztem mających mniej dzieci albo wcale, powiedzmy to wyraźnie. Powinna też istnieć renta dla matek, które wychowywały dzieci, pracując w domu. Nie byłyby to żadne przywileje, ani hojna pomoc dla rodzin, lecz akt elementarnej sprawiedliwości wobec ludzi dotąd okradanych przez sprytny system udawanej troski o sprawy społeczne.

 


Michał Wojciechowski, teolog, profesor biblistyki na wydziale Teologii  UWM, publicysta. Ekspert Centrum im. Adama Smitha, autor m.in książki "Moralna wyższość wolnej gospodarki", za którą otrzymał  WYRÓŻNIENIE W NAGRODZIE IM. J. MACKIEWICZA

Komentarze
Dodane przez NM w dniu - 2010-03-14 23:51:19
Panowie, przez pomyłkę usunąłem chyba dwa wpisy w tym temacie. Zrobiłem to przy okazji kasowania spamu. Znowu zaczął się pojawiać. 
 
Pozdrawiam
DO wyborców!
Dodane przez moher jeszcze myślący w dniu - 2010-03-07 13:40:40
Szanowny 'Sic' ! 
Wytłumacz mi z łaski swojej> A KOGO WYBRAĆ ??< jak te same (tfu,tfu) gęby przewijają się od 1989 roku? 
Dawniej była jedna PARTIA i przymusowa jednomyślność - DZIŚ partyjek 'multum' jednomyślnych.  
Kiedyś mieli "CZYM i KIM" rządzić, a teraz zostali tylko RZĄDZĄCY, chcący DŁUGO, dobrze i za darmo żyć, dusząc nas podatkami. 
Miłego życia w tym 'kołchozie' 
 
A o jakim tu państwie
Dodane przez Sic w dniu - 2010-03-07 07:28:25
mówimy? O Polsce? To nie państwo - to kołchoz. Tu żadne prawa nie obowiazują. Sitwy rządzą na przemian bez żadnej odpowiedzialności za cały ten bajzel. I słusznie. Winni bowiem są ci co tak wybierają.

Wpisz się i pamiętaj, że redakcja >>Naszych Mazur.eu<< nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy!
Imię:
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressLoad Image from WebBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod antyspamowy:* Code

Powered by AkoComment 2.0!

< Poprzedni   Następny >





DZIS JEST...
9 Września 2010
Czwartek
Imieniny obchodzą:
Augustyna,
Aureliusz, Dionizy,
Gorgoncjusz, Pimen,
Piotr, Sergiusz,
Sobiesąd, Ścibor,
Ścibora
Do końca roku zostało 114 dni.


GIŻYCKO w 5 minut
-> (OFG) Urząd Miasta - pytania i odpowiedzi
-> (F-G) Pielgrzymki "widmo" zablokowały budowę drogi Św. Brunona
-> (F-G) Sesja Rady Miejskiej z 30 listopada 2009
-> (OFG) Deptak i kładka?
-> (OFG) Dziwne decyzje naszej władzy
Dodaj do ulubionych
 
 
Licznik odwiedzin
702950
  | Góra |